czwartek, 11 lutego 2010

Historyczny awans Wisły


Koszykarki krakowskiej Wisły pokonały Mizo Pecs 69:57 i po raz pierwszy w historii awansowały do ćwierćfinału Euroligi. Spotkanie było o wiele bardziej zacięte, niż  może wskazywać końcowy wynik.

Początek meczu należał do Wisły, która szybko wyszła na prowadzenie 9:4. Świetnie w tym fragmencie gry, jak i w całym meczu, spisywała się Marta Fernandez. Do końca pierwszej kwarty utrzymało się 3 punktowe prowadzenie krakowianek, jednak z minuty na minutę Węgierki grały coraz lepiej. W drugiej połowie, głównie dzięki świetnej grze Anny Vajdy, zawodniczki z Peczu odrobiły kolejne dwa punkty. Początek trzeciej kwarty to świetna gra wiślaczek, które wyszły na 9 punktowe prowadzenie. Trafienie Fernandez i dwie „trójki” Zohnovej i Cohen. Mogło się wydawać, że krakowianki przejmują kontrolę nad meczem. Nic bardziej mylnego. Szereg błędów w ofensywie sprawił, że Węgierki nie tylko odrobiły stratę, ale zeszły na ostatnią przerwę z jednopunktowym prowadzeniem. Czwarta kwarta należała ponownie do Wisły. Świetnie na tablicach walczyła Burse, która zbierała piłki nawet osaczona trzema rywalkami (16 zbiórek)!!! Gdy Wisła wyszła na 5- punktowe prowadzenie, Węgierki za wszelką cenę próbowały odrobić straty. Jednak rzuty za 3 punkty były bardzo niecelne. Po końcowej syrenie krakowianki nie kryły radości, długo cieszyły się wraz z kibicami, którzy wypełnili hale po brzegi.

W kolejnej rundzie Wisła zmierzy się Frisco Sika Brno.


WISŁA CAN PACK KRAKÓW - MIZO PECZ 69:57 (21:18, 17:19, 10:12, 21:8)

Stan rywalizacji: 2-1. Awans: Wisła Can Pack.

Wisła Can Pack: Marta Fernandez 17, Katerina Zohnova 13, Liron Cohen 12, Ewelina Kobryn 12, Janell Burse 7, Iziane Castro Marques 4, Agnieszka Majewska 4, Paulina Pawlak 0, Anna Wielebnowska 0.

MiZo: Anna Vajda 18, Nicole Ohlde 11, Alexandra Quigley 10, Dalma Ivanyi 4, Kelly Anne Mazzante 4, Krisztina Raksanyi 4, Nikoletta Benczurne-Turoczi 2, Nora Nagy-Bujdoso 2, Sara Krnjic 2, Zsofia Fegyverneky 0.

wtorek, 9 lutego 2010

Mydlenie oczu

Wspaniała nastała nowina, Lato Hiszpanów dla nas załatwił. Świetna sprawa, nasza reprezentacja w piłce nożnej zmierzy się z mistrzami Europy. Wszystkie media "roztrombiły", że to zasługa naszego prezesa. Ja się pytam jak on to niby zrobił, jeśli nie potrafi poprawnie wypowiedzieć jednego zdania w języku angielskim? Ot i taki przykład znajdziecie w prawym górnym rogu. Ja mam tylko prośbę, do wszystkim kibiców. Nie dajmy się omamić tanią propagandą prezesowską. To prezes Lato i cała świta zasiedziałych, leśnych dziadków jest winna sytuacji futbolu w Polsce. Brak szkolenia młodzieży, ciągnąca się afera korupcyjna, fatalny poziom polskiej reprezentacji narodowej. To czy Polska zagra z Hiszpanią czy nie, w żaden sposób nie wpłynie na na ogólny stan polskiej piłki.

Choć sroga zima trzyma w najlepsze, Lato za nic nie chce odejść. Niestety.

poniedziałek, 21 grudnia 2009

Mróz dobry na wszystko...

Kilka dni temu, gdy przeczytałem informacje, że Justyna Kowalczyk narzeka na kurtki, które dostała od związku szczerze się roześmiałem. Też się w głowie gwiazdeczce przewraca- pomyślałem. Mina mi nieco zrzedła, gdy szedłem nocą w 20 stopniowym mrozie... Dobrze mi chyba mózg przemroziło, bo szybko się zreflektowałem i zwracam Pani Justynie honor. Zimno, że lepiej nosa nie wychylać poza dom, a co dopiero biegać w takiej temperaturze. A Justyna biega codziennie, niezależnie od pogody. Należy jej się wszystko co najlepsze, jak przysłowiowemu "psu buda". Za to wszystko co zrobiła i nadal robi dla Polski. Nie dziwie się, że prezes Tajner czym prędzej udał się do Słowenii, z cieplejszymi kurtkami. Jeśli "Królowa Śniegu" mówi , że jej zimno to trzeba zrobić wszystko, by jej było ciepło. Na drugi dzień już z cieplejszymi kurtkami, Justyna rozbiła rywalki i zwyciężyła bezdyskusyjnie w biegu na 15 km. Mówi się, że w sporcie decydują detale. Ot i taki detal. O kogo należy lepiej dbać przed igrzyskami, jak nie o Kowalczyk? O Małysza? Gdyby Kowalczyk miała takie warunki jak Małysz, z pewnością by nie narzekała. A co do Małysza...o niego już zadbały marne dziennikarzyny faktopodobne, które czym prędzej stworzyły konflikt Adama z Justyną. Tylko po co? A no po to, żeby zapełnić rubryki, które śmiało mogłyby nosić nazwę "sensacyjne bzdety". Jako, że w naszej piłce "sezon ogórkowy", Lato jak stał tak stoi, to trzeba znaleźć coś nowego, żeby tam wcisnąć. Byle było głośno i kolorowo. Znaleźli odpowiedni temat, dodali do tego troche Małysza... No i masz konflikt naszych zimowych gwiazd. Dobrze, że mnie tak zmroziło, bo jeszcze bym się dał zwieść tym rewelacjom, którymi żyją wszystkie portale. Zamiast czytania, tych bzdur, które nam serwują ze wszystkich stron, polecam spacer na mrozie. Rewelacyjnie odświeża sposób myślenia.

niedziela, 20 grudnia 2009

Powrót po przerwie

Po krótkiej (a może i długiej ) przerwie blog wraca do życia. Przerwa spowodowana była wyjazdem zagranicznym za co wszystkich odwiedzających przepraszam. Jako zadośćuczynienie w najbliższym czasie masa atrakcji. Pojawi się kolejny odcinek z cyklu "Niecodzienni Mistrzowie", ruszę z nowym piłkarskim cyklem pt. "Zapomnieni piłkarze". Pojawi się także materiał ze sławnego stadionu Camp Nou, który miałem okazje odwiedzić i zwiedzić. Będzie też więcej informacji bieżących z aren sportowych całego świata, a w styczniu bezpośrednie relacje oraz masa zdjęć z Pucharu Świata w Skokach Narciarskich Zakopane 2009, na którym (jeśli wszystko pójdzie z planem) będę obecny. Będzie mocno i intensywnie!!!

wtorek, 24 listopada 2009

Kopciuszek o krok od awansu!!! Liverpool na kolanach!!!

Przepełniła się szala goryczy w Liverpoolu. Drużyna z miasta Beatlesów nie dość, że jest na 7. miejscu w Premier League, to jeszcze zakończy rozgrywki Ligi Mistrzów na fazie grupowej. Dzisiejszego wieczoru Liverpool co prawda pokonał 1:0 Debreczyn, ale przy zwycięstwie 1:0 Fiorentiny nad Lyonem, stracił realne szanse na awans. Ostatni tak słaby występ w Lidze Mistrzów "The Reds" odnotowali w latach 2002-2003, kiedy to  zakończyli rozgrywki grupowe na trzecim miejscu i musieli pocieszyć się grą w Pucharze Uefa. W takiej sytuacji pewne wydaje się pożegnanie z klubem Rafaela Benitez, który przed dzisiejszym meczem wierzył w cud, ale się go nie doczekał.

Prawdziwą rewelacją bieżących rozgrywek jest Unirea Urziceni. Nikomu dotąd nieznany klub jest o krok od sprawienia ogromnej sensacji. Dzięki zwycięstwu z Sevillą na własnym boisku, Unirea zajmuje drugie miejsce w swojej grupie, z przewagą 2 punktów nad VFB Sttutgart. W ostatnim meczu Rumuni zmierzą się w meczu o wszystko właśnie z VFB i jeśli wywalczą choćby punkt, to będzie oznaczało, że zagrają w fazie pucharowej. Klub z kilkunasto- tysięcznego miasteczka prowadzony jest przez byłego szkoleniowca Wisły Kraków, Dana Petrescu.

W innym meczu dzisiejszego wieczoru, postawiona pod ścianą Barcelona, nie dała żadnych szans Interowi. Blaugrana wygrała 2:0 i awansowała na pierwsze miejsce w grupie F, w której każdy zespołów ma szanse na awans.  Brak kilku podstawowych zawodników Barcelony w meczu z Interem(Messi, Ibrahimovic) był właściwie nie odczuwalny. Wręcz przeciwnie zmiennicy, którzy pojawili sie na boisku stanowili o jakości gry, jak chociażby Pedro, który nie tylko zdobył bramkę, ale i wielokrotnie ośmieszał piłkarzy Interu. Barca zagrała jak na mistrza przystało, pokazując grę do której przyzwyczaiła kibiców w zeszłym sezonie. Nadchodzący wielkimi krokami klasyk "Gran Derbi Europa" zapowiada się arcyciekawie!

Wyniki i tabele poszczególnych grup:
Debrecen 0 - 1 Liverpool
Fiorentina 1 - 0 Ol. Lyon
Barcelona 2 - 0 Inter
Rangers 0 - 2 Stuttgart
Unirea 1 - 0 Sevilla
AZ 0 - 0 Olympiacos
Arsenal 2 - 0 Standard      

Grupa A
Pld
Pts
Bordeaux
4
10
Juventus
4
8
Bayern
4
4
Maccabi Haifa
4
0
Grupa C
Pld
Pts
Milan
4
7
Real Madrid
4
7
Marseille
4
6
Zürich
4
3
Grupa E
Pld
Pts
Fiorentina
5
12
Lyon
5
10
Liverpool
5
7
Debrecen
5
0
Grupa G
Pld
Pts
Sevilla
5
10
Unirea Urziceni
5
8
Stuttgart
5
6
Rangers
5
2
Grupa B

Pld
Pts
Man. United

4
10
Wolfsburg

4
7
CSKA Moskva

4
4
Beşiktaş

4
1
Grupa D

Pld
Pts
Chelsea

4
10
Porto

4
9
Atlético

4
2
APOEL

4
1
Grupa F

Pld
Pts
Barcelona

5
8
Internazionale

5
6
Rubin

5
6
Dynamo

5
5
Grupa H

Pld
Pts
Arsenal

5
13
Olympiacos

5
7
Standard

5
4
AZ

5
3

sobota, 21 listopada 2009

Jeleń wywindował Auxerre na szczyt Ligue 1!!!

Nie Olympique Lyon, Girondins Bordeaux czy Olympique Marseille, a właśnie zespół Ireneusza Jelenia okupuje pierwsze miejsce w lidze francuskiej. I co najważniejsze, duża w tym zasługa polskiego napastnika.

W czasie gdy polska piłka pogrążona jest w kryzysie, z Francji napływa do nas sporo dobrych informacji. W minionym miesiącu Ireneusz Jeleń strzelił 4 bramki i został uznany piłkarzem miesiąca Ligue 1. Jakby tego było mało, zespół AJA wygrał dzisiejszego wieczoru 7 spotkanie z rzędu i ma jeden punkt przewagi nad Bordeaux i Lyonem.Ceremonia wręczenia nagrody odbyła się właśnie przed dzisiejszym meczem z AS Monaco, w którym Jeleń bramki nie zdobył, ale zespół z Auxerre i tak wygrał 2:0. Postawa AJA jest wielką niespodzianką. Kto by pomyślał, że Auxerre będzie liderem, gdy po pierwszych meczach bieżącego sezonu drużyna z regionu Burgundii była skazywana na walkę o utrzymanie...

piątek, 20 listopada 2009

Niecodzienni Mistrzowie (2): George Best

Przypominał gwiazdę telewizyjną. Długie stylowe włosy, świetnie ubrany, idol nastolatek. Cristiano Ronaldo przełomu lat 60. i 70. Taki właśnie był George Best. Często mówił o sobie: "Best is the best". I do czasu gdy wygrywał walkę z uciechami życia faktycznie był najlepszy...

Wielką karierę rozpoczął w Manchesterze United i właśnie z tym klubem święcił największe sukcesy. Świat poznał "piątego Beatlesa", gdy w wieku 17 lat poprowadził drużynę "Czerwonych Diabłów" do triumfu w finale Pucharu Anglii. Świetnie pamiętają go w Benfice Lizbona. W 1965 roku Manchester rozbił Portugalczyków 5:1 i zakończył ich udział w europejskich pucharach na ćwierćfinale. Trzy lata później doszło do rewanżu, tyle tylko, że w finale tej samej imprezy... W regulaminowym czasie gry był wynik remisowy 1:1. W dogrywce przeważała Benfica, ale genialny Best dał zwycięstwo United. Rok 1968 był najlepszy w wykonaniu "Chłopca Belfastu". W lidze angielskiej zanotował 28 bramek i tytuł króla strzelców; triumfował też w plebiscycie "France Football". Prawdą jest, że był zawodnikiem wielkiego formatu. Szybkość, świetny drybling, niesamowite rajdy skrzydłem nierzadko zakończone golem. Prezentował się świetnie, na tle schematycznie grających piłkarzy angielskich. Jak pokazuje historia Besta, nawet największy talent nie wystarczy. Z czasem Irlandczyk grał coraz gorzej, mniej trenował, poświęcając więcej czasu uciechom życia. Władze Manchesteru próbowały go ratować, jednak żaden ze środków zaradczych nie okazał się skuteczny. W końcu cierpliwość włodarzy United się skończyła i Best musiał pożegnać się z Manchesterem. Wylądował w Dunstable Town i już w debiucie strzelił 3 bramki... Rezerwom Manchesteru United. Odezwały się głosy, że Best powraca. Był to jednak słomiany ogień. Best bardzo szybko zgasł i już nigdy nie zaświecił tym samym blaskiem. Prawy skrzydłowy w barwach Manchesteru zdobył 179 bramek w 466 meczach, dwukrotnie wygrał ligę angielską. Do końca kariery tułał się po klubach amerykańskich i brytyjskich. Dla reprezentacji Irlandii Północnej zdobył zaledwie 9 bramek. W 2000 roku dokonano transplantacji wątroby Besta. Pięc lat później wyniszczony organizm odmówił posłuszeństwa George'owi. Best zmarł 20 listopada 2005 roku. Jego nazwisko figuruje na liście stu najlepszych piłkarzy wszech czasów. Zdaniem Pelego jest to najlepszy piłkarz w historii futbolu.